Od kilku lat towarzyszy nam bardzo ciekawy trend, jakim jest romantyzowanie życia. Możemy go zaobserwować m.in. w mediach społecznościowych, gdzie użytkownicy chętnie pokazują swoje rytuały i małe przyjemności. Podejście to wywodzi się z psychologii pozytywnej i zachęca nas do świadomego dostrzegania prostych, codziennych przyjemności i czerpania z nich radości. Dzięki temu nasza rutyna może stać się przyjemniejsza. Ważne jest to, aby być uważnym i praktykować wdzięczność. Romantyzowanie życia przejawiać się może w bardzo prosty sposób. Będzie to np. zapalenie ulubionej świeczki, świeże kwiaty na stole, kawa o poranku na balkonie lub w ogrodzie, czy też spokojny spacer po pracy.
Myślę, że jest to piękny trend i sama z przyjemnością oddaję się romantyzowaniu życia, kiedy tylko mam taką możliwość.
No ale, czym to właściwie jest? Romantyzowanie jest celebrowaniem momentów, zmienianiem zwykłych czynności w niezwykłe, przyjemne wspomnienia. Jest przeżywaniem chwili i wzmacnianiem doświadczenia.
Czy jest to coś luksusowego? Według mnie – tak. Mimo, że jest to praktyka dostępna dla każdego i nie wymaga wydawania dużych pieniędzy. Po pierwsze dlatego, że nie każdy potrafi cieszyć się chwilą i doceniać codzienność. Takie podejście wymaga zmiany sposobu myślenia. Po drugie, doświadczenie i emocje odgrywają tutaj kluczową rolę.
Romantyzowanie życia łączy się też z innymi trendami, taki jak „slow life”, czy „mindfulness”. Zwraca uwagę na estetykę codzienną, autentyczne przeżycia (nie tylko posiadanie rzeczy), momenty szczęścia, które można celebrować.
Celebracja momentów jest również czym, na co uwagę zwracają marki luksusowe. Wiedzą, że ich klienci chcą otrzymać coś więcej niż tylko produkt. Tutaj nie chodzi o luksus materialny, ale o emocjonalny wymiar luksusu, czyli o czas, spokój i przyjemność. Spójrzmy zatem, jak można się zainspirować tym trendem, żeby wznieść swoją markę na wyższy poziom.
Romantyzowanie życia a komunikacja marketingowa
Marki luksusowe tworzą narrację wokół rytuałów, a nie produktów. Produkt w luksusie i jego zastosowanie nigdy nie będzie grać pierwszych skrzypiec. Dlatego zamiast sprzedawać jakąś rzecz, marka powinna pokazać momenty i emocje, którym ona towarzyszy. Louis Vuitton nie sprzedaje kufrów podróżnych. On sprzedaje całe doświadczenie, które będzie nam towarzyszyło i zapowiedź czegoś niezwykłego. Rolex nie sprzedaje zegarków. Sprzedaje poczucie, że osiągnęliśmy sukces w życiu i przynależność. Kluczem jest storytelling oparty na emocjach, rytuałach i doświadczeniach, a nie funkcjach.
Estetyka powinna być subtelna, nie ostentacyjna. Romantyzowanie życia charakteryzuje się miękką, naturalną, zmysłową i lekko nostalgiczną estetyką. Dobrze się sprawdzą takie elementy jak ciepłe, światło (zamiast chłodnego błysku), naturalne materiały, tekstury, niedoskonałości będące elementem prawdziwego piękna (np. rękodzieło, patyna, faktura). Aspekty emocjonalne i sensoryczne są niezwykle ważne i robią różnicę.
Marki luksusowe budują społeczności wokół określonego stylu życia. Romantyzowanie życia to też pewien sposób myślenia i przeżywania. Można zatem więc tworzyć społeczność wokół tego. Marki dzielą się inspiracjami na drobne przyjemności i codzienne rytuały. Świetnie sprawdzą się tutaj też treści typu UGC (user-generated content) w stylu „Pokaż swój codzienny rytuał”. Dodatkowo, świetnym uzupełnieniem będą partnerstwa z twórcami i influencerami, którzy promują slow living, self-care, estetykę codzienności. Ważne, żeby to, co pokazują, było autentyczne i produkt marki naturalnie pasował do prezentowanego obrazu. Kluczowe jest nie tylko mówienie do naszych odbiorców, ale przede wszystkim zapraszanie do wspólnego doświadczania.
Konstruując komunikat inspirowany romantyzowaniem życia, należy zastosować narrację opartą na uważności i czasie. W dzisiejszym, pędzącym świecie czas jest prawdziwym luksusem (pisałam o tym TUTAJ). Romantyzowanie życia daje naturalną możliwość, aby opowiedzieć o powolnym, starannym rzemiośle, o dbałości o detale, o limitowanych egzemplarzach, które wymagają czasu i uwagi, a także o celebracji momentów, również tych zakupowych, zamiast masowej konsumpcji. Taki przekaz wzmacnia percepcję wartości i autentyczności.
Romantyzowanie życia w markach luksusowych nie kończy się na komunikacji marketingowej, wręcz przeciwnie. Największą siłę zyskuje ono wtedy, gdy dotyka realnego kontaktu z klientem, czyli procesu sprzedaży i obsługi klienta. Doświadczenie klienta w markach luksusowych jest kluczowe.
Marki luksusowe często traktują sprzedaż jako rytuał, a nie zwykłą transakcję. Romantyzowanie życia to sztuka celebrowania drobnych momentów. Sprzedaż (zarówno online, jak i offline) może być takim właśnie momentem.
Przede wszystkim należy zrezygnować z tanich call to action typu „kup teraz”. Marki luksusowe spowalniają tempo doświadczenia i pozwalają wybrać w spokoju. Nawet jeśli zamawiacie kosmetyki online ze strony CHANEL, Dior, czy Hermès, czekać na Was będzie piękna, dopracowana strona, wybór prezentów lub personalizacja próbek, wybór pudełka (ja zawsze biorę te prezentowe). Butik stacjonarny daje jeszcze więcej możliwości. Rytuał powitania jest bardzo ważny. Jak powinien wyglądać? Warto zwrócić uwagę na uważne przywitanie, ciepły ton, oferowanie chwili oddechu („czy chciałaby Pani coś do picia?”, jednak to wszystko bez nachalnego tonu masowego sprzedawcy. Proces sprzedaży również powinien być odpowiednio wyważony. Należy zacząć od opowieści, nie od oferty. Konsultant opowiada o inspiracji, emocjach, historii powstania produktu, a nie tylko o jego funkcjach. Wisienką na torcie jest cały entourage, czyli przestrzeń sensoryczna. Elementy takie jak zapach, dźwięk, światło, dotyk tworzą unikatowe doświadczenia nawet przy krótkiej wizycie.
Klient powinien się czuć nie jak kupujący, ale jak uczestnik pięknego momentu i uniwersum marki. To właśnie pozwala budować emocjonalną więź z marką.
Wróćmy jeszcze do obsługi klienta w duchu uważności. Romantyzowanie życia to właśnie uważność na emocje i drobiazgi. W obsłudze oznaczać to będzie mniej automatyzacji, a więcej empatii i detalu.
Jak to wygląda w praktyce? Należy unikać oficjalnych i sztampowych fraz typu „zgłoszenie zostało przyjęte”. Zamiast tego można mówić ciepło i bardziej ludzkim językiem. Czy np. „cieszymy się, że możemy się tym zająć” lub „dziękujemy za cierpliwość, wiemy, że to dla Pani ważne” nie brzmi lepiej? Warto też zwrócić uwagę na personalizowane doświadczenia i drobne gesty. Czasami odręczna notka, ładna karta, czy bilet lub dedykowany upominek mogą mieć ogromne znaczenie w doświadczeniu klienta. Romantyzowanie życia w obsłudze klienta jest małą poezją codzienności w tonie, rytmie i gestach marki.
Jeśli jesteśmy przy drobnych gestach, to musimy też koniecznie wspomnieć o mikrodoświadczeniach i małych chwilach zachwytu. Jak już wiemy, w luksusie liczy się nie tylko produkt, ale sposób, w jaki klient się czuje na każdym etapie podróży zakupowej. Romantyzowanie życia pozwala tworzyć te mikromomenty. Może to być piękne opakowanie z cytatem lub mikroopowieścią o emocjach, jakie inspirują markę. Na stronie internetowej marki zamieszczają filmiki – kampanie reklamowe. Tyle że ich kampanie opowiadają historie i przenoszą w bajkowy świat. Każdą interakcję z klientem możemy zmienić z procesu sprzedażowego w mikrocelebrację.
Romantyzowanie życia jest chętnie wykorzystywane przez marki luksusowe i przenosi klientów w piękny świat doświadczeń. Jest jednak kilka pułapek, na które musimy uważać, jeśli chcemy się zainspirować tym trendem.
Fałszywa autentyczność. Romantyzowanie życia nie może być tylko warstwą estetyczną. Musi mieć pokrycie w wartościach marki (np. zrównoważona produkcja, troska o detale, dbałość o emocje klienta).
Przesłodzenie / banał. Zbyt „cukierkowa” narracja może wyglądać na wymuszoną. Romantyzowanie życia nie jest bajką. To wydobywanie z rzeczywistości tego, co najpiękniejsze, a nie fałszowanie jej.
Brak spójności z produktem lub segmentem. Jeśli marka oferuje coś mocno technologicznego lub użytkowego, trzeba znaleźć emocjonalny most np. pokazując, jak produkt umożliwia chwile spokoju, a nie jak sam jest „romantyczny”.
Romantyzowanie życia jest filozofią, w której kontakt z marką staje się doświadczeniem samym w sobie. Doświadczeniem spokojnym, pięknym, czułym. W tym tkwi właśnie współczesny luksus – w uważności na szczegół, emocjach i w pięknych chwilach. Podchodząc rozważnie i strategicznie do tego trendu można go doskonale wykorzystać w komunikacji i ofercie. Trzeba jednak uważać, żeby nie zatracić przy tym autentyczności.




